Dla wszystkich Potterheadów :D

Hej! Dzisiaj tylko taki krótki pościk dla wszystkich fanów Harrego Pottera. Sama jestem wieeeelką fanką tej książki (filmu też 😉) i dlatego zdecydowałam się poruszyć ten temat. Ja mam konto na Pottermore ( polecam!!), jestem w GRYFFINDORZE, a moim patronusem jest delfin (nie spodziewałam się ;P). A w jakich domach jesteście wy? Jaka jest wasza ulubiona postać? Piszcie koniecznie ❤️❤️❤️. I czy chcecie więcej postów o zwierzętach, czy wolicie o magii? 😘XOXO

Nie poddawać się!

Hej! Dzisiaj mam psychologiczny temat, ale tym razem nie dotyczący zwierząt, tylko ludzi. 

Wiem, że nadchodzi po prostu moment, kiedy hormony zaczynają ,,buzować”. Na ogół zaczyna się to w wieku 12-13, a czasem nawet 11 lat! Zdarzają się oczywiście rzadkie przypadki, na których to nie działa (przynajmniej w pewnej części). Życzę wszystkim, którzy to czytają, aby byli takimi szczęśliwymi przypadkami ;). Cóż, naszą rodzinę (albo przyjaciół), może to wkurzać…No, ale uwierzcie mi NAS WKURZA TO BARDZIEJ. Nie jest przyjemnie słyszeć ciągle ,,Jak ty się zachowujesz?! Ja w twoim wieku taka nie byłam!”  No i od razu prosto z mostu mogę powiedzieć, że to nie my jesteśmy ,,źli” tylko nasze HORMONY! A co do tego, że ,,w twoim wieku taka nie byłam” to jest to zupełnie wyssane z palca, bo rodzice nie wykluli się z jajka jak dinozaury i nie rośli w takim tempie jak np. smoki (nwm skąd to porównanie lol). No nie chce mi się dalej pisać, ale bedzie następna część. Sorki za orto. Pa!

Dlaczego kot wchodzi ci na kolana? 6 istotnych powodów #kociekawostki

Zapewne uwielbiasz ten koci zwyczaj, ale czy zastanawiałeś się kiedyś, co się za nim kryje?

 

Niektórzy mają to na co dzień, inni czekają na ten koci gest przez całe lata. Jednak gdy już się pojawi, każdy kociarz bez wyjątku czuje się szczęśliwy. I to do tego stopnia, że raczej nie zastanawia się, co za nim stoi. A właściwie dlaczego kot wchodzi ci na kolana? Co chce w ten sposób przekazać? A może… ma w tym jakiś interes? Poniżej wymieniam 6 powodów tego, skądinąd, pożądanego przez opiekunów zachowania.

1. Ciepło

"Idź sobie" czy "Kocham cię"? O co chodzi kotu, który naprzemiennie gryzie cię i liże? - Koty.pl

Banalne, ale prawdziwe – koty lubią ciepło, a ludzkie ciało jest jego całkiem wygodnym źródłem. Zauważyłeś, że twój kot wchodzi ci na kolana znacznie częściej zimą niż latem? Teraz już wiesz, że to nie jest przypadek – po prostu chce się trochę ogrzać. Więcej na temat kociego zamiłowania do wysokich temperatur przeczytasz na tym blogu już niedługo.

2. Ochrona

Niektóre koty czują się bezpieczniej, gdy mogą obserwować otoczenie z wysokości kolan swojego ludzkiego opiekuna. Twoja obecność i dotyk koją jego nerwy i po prostu dodają mu pewności siebie.

3. Potrzeba kontaktu

Gdy kot wchodzi ci na kolana, zarazem daje ci do zrozumienia, że oczekuje z twojej strony odrobiny uwagi. Najprawdopodobniej z zadowoleniem podda się porcji pieszczot, w zamian ugniatając cię i mrucząc. Doceń to, że mruczek pragnie z tobą kontaktu i bez ociągania odłóż telefon!

4. Zapach

Kocie noski są bardzo wyczulone na wszelkie zapachy, które mają dla nich wartość informacyjną. Mogą też budzić w nich konkretne emocje, zarówno pozytywne, jak i negatywne. Twój kot nagle zaczął wskakiwać ci na kolana, choć do tej pory tego nie robił? Być może twoje ubranie pachnie czymś, co go przyciąga – na przykład czymś smacznym 😉

5. Wygodna tkanina

To, czy twój mruczek wejdzie ci na kolana czy nie, może być uzależnione od tego, co w danym momencie masz na sobie. Niektóre tkaniny są szczególnie lubiane przez koty – z pewnością należy do nich ciepły, mięciutki polar. Z kolei syntetyczne, sztywne materiały mogą zniechęcać do bliższego kontaktu.

6. Zaufanie

Kot, który z własnej woli siada ci na kolanach, okazuje ci ogromne zaufanie! Wierzy, że nie zrobisz niczego wbrew jego woli i pozwolisz mu zachować kontrolę. Nie zawiedź go – gdy tylko uzna, że chce odejść, pozwól mu na to bez słowa sprzeciwu.

W jakich okolicznościach twój kot wchodzi ci na kolana?

Robi to regularnie czy tylko czasami? A może według ciebie ma jakieś specjalne powody, których nie wymienilam powyżej? Podziel się z nami swoimi obserwacjami w komentarzach!

Przepraszam za literówki 🙂 Mam nadzieje ze was nie zanudziłam

10 rzeczy, które wkurzają mnie u mojego człowieka

Siemka! Są ferie dlatego pisze sporo, ale też dlatego, że miałam sporą przerwę w pisaniu 😉. Ten tekst dotyczy i właścicieli kotów i psów, a wiec nie sugerujcie się zdjęciami 🙂. Mam nadzieje ze tekst was rozbawi 😂, bo jest z życia wzięty… i powiem wam ze nie z mojego…ale z mojego psa 😙pozdrawiam zreszta Nutello kochana XD. A wiec zaczynajmy!

Bardzo się z moją panią kochamy, to fakt. Ona dobrze wie, że skoczyłabym za nią w ogień. Ale na co dzień czasem trudno się dogadać…

Mela spod trójki  mówi, że ludzie są trochę tępi. Chcecie dowodów? Proszę bardzo! Mogę opowiedzieć o swoim człowieku, a to będzie tak, jakbym opowiadała o wszystkich psich człowiekach. Czym denerwuje mnie moja pani? Ooo, ta lista będzie dosyć długa…

1. Mówi za dużo

Czegoś chce, a ja nie umiem się połapać, o co mu chodzi. Patrzę na niego, przekrzywiam głowę, ale jakoś mi to nie bardzo pomaga. Czasem się w końcu domyślę, ale ten ludzki język jest taki skomplikowany… My, psy, rozmawiamy z sobą ciałem. Wiadomo: ogon w górę, ogon w dół, poruszanie uszami, jeżenie sierści. I wszystko jasne! Ludzie to dziwadła, gadają, gadają, a nieraz ich gesty mówią, że chcą zupełnie czegoś innego niż to, o czym tyle gadali. Wydaliby krótką komendę, tobym wiedziała, co mam robić!

2. Sama nie wie, czego chce

Najpierw daje mi smakołyki ze swojego talerza, a potem narzeka, kiedy proszę, żeby nie była takim skąpiradłem i się podzieliła! A już kiedy uda mi się wejść na stół i samemu sobie coś zorganizować, to ojej, jaka afera… jakby było o co. Gdy nie chcę jeść swojej karmy i robię smutne miny nad miską, to się wszyscy martwią, że nie mam apetytu. Ale kiedy sam się postaram o zaopatrzenie, bo mam ochotę na coś ekstra, to też niedobrze! I gdzie tu konsekwencja?

3. Zostawia mnie samą

Skrada się co rano w stronę drzwi, usiłując na mnie nie patrzeć – a ja i tak wiem, że zaraz zostanę sama na prawie cały dzień. A co, jeśli wróci dopiero za tydzień? Przecież nie mam pewności… My, psy, tak lubimy towarzystwo! Gdy myślę o tym, jaka jestem biedna, taka sama…zaczynam się nad sobą użalać… i wycie jakoś tak przychodzi samo z siebie. Sąsiedzi pukają w ściany, ale to wcale nie pomaga, choć chyba starają się dodać mi w ten sposób otuchy. Gdybym choć miała jakieś zajęcie, lepsze niż zabawki i gryzaki, może nie byłoby mi aż tak smutno…

4. Obiecuje długie spacery… i nic! (to nie dotyczy mnie, chodzę z pieskiem na długie spacery, dedykuje to mojemu bratu)

Oho! Znam to. Zaczyna się od noworocznego postanowienia, a kończy sylwestrowym zmartwieniem, że znowu się nie udało. Dwunogim ciągle coś nie pasuje: a to deszcz, a to za zimno, a to wieje. No, może sama bym tak się zachowywał, gdybym był taki… goły, jak ludzie, bez sierści. Ale przecież zakładają ubrania, więc to marudzenie jest trochę przesadzone. A ja tak bym sobie pobiegała! Poszalała! Powąchała! Zwiedziła jakiś fajny park! A tu codziennie ta sama trasa dookoła osiedla – co za nudaaa!

5. Czyta książki o wychowaniu psów

Potem przez jakiś czas jest nieswój, rozmawia ze znajomymi, opowiada coś o błędach wychowawczych. I nagle zaczyna mi mówić, że powininnam zejść z łóżka… No, zaraz, to jakaś pomyłka: nie dość, że pozwalam mu się położyć na tym wielkim legowisku (mam dobre serce i przykro by mi było, gdyby musiał leżeć na podłodze), to miałbym porzucać ten cieplutki dołek, który sobie wymościłem na samym środku poduszki?

Golden w kąpieli
fot. Shutterstock

6. Chce mnie kąpać (to dotyczy mojego 2 psa, Czika)

Robi dziwną minę i szepcze po kątach z resztą rodziny, a ja wyraźnie słyszę słowo „kąpiel”. Zwariowaliście, ludzie, z tymi wannami! Tak trudno zrozumieć, że ja na spacerze akurat nałożyłem na siebie modny zapach Zdechły Ptaszek, żeby oczarować Amiję z drugiego domu! Nie rozumiem, dlaczego nie mogliśmy jechać windą, tylko pan ciągnął mnie po schodach i jeszcze zatykał nos. A teraz co? Ta ohydna śliska wanna i wstrętny szampon dla psów. I jak ja się pokażę Amiji , będę cały śmierdział szamponem! Żeby choć wybrał jakiś o delikatnym zapachu, a nie migdałowy… brrr!

7. Zabiera mnie do weterynarza

Zawsze mówi, że są bardzo ważne powody. Ale już w drodze do lecznicy robi mi się strasznie. A gdy wysiadamy z samochodu pod gabinetem, to łapy mi się trzęsą. I co z tego, że lekarz jest podobno sympatyczny, kiedy w tym jego pokoju tak okropnie śmierdzi, a on sam nic, tylko robiłby zastrzyki i zaglądał w zęby? Ja tam nie wchodzę dobrowolnie do jego gabinetu; jeśli chcą, to niech mnie wciągają, będę się zapierał ile sił. Może gdyby wet zamiast strzykawki schował za plecami jakiś przysmak, moglibyśmy się zaprzyjaźnić…

8. Omija sklep zoologiczny (Nutella)

Tam tak ładnie pachnie! Są smakołyki i zabawki… A pani, która prowadzi ten sklepik, daje mi zawsze herbatnik w kształcie kości. W związku z tym pytam, jakim prawem pani usiłuje mnie przeciągnąć na drugą stronę ulicy, choć wyraźnie mu pokazuję, w które drzwi powinniśmy wejść. Do tego mętnie tłumaczy, że zapomniał portfela… Ludzie, jak wy wszystko komplikujecie!

9. Nie pozwala zjeść listonosza (Cziko)

Ten bezczelny człowiek dobija się do drzwi, choć ostrzegam go, żeby odszedł. Odstraszony rzeczywiście odchodzi, ale za kilka dni albo nawet nazajutrz wraca. Co za uparciuch! A pan mnie zamyka w łazience! Nie rozumie, że wtedy nie mam jak go obronić, gdyby listonosz zaatakował…

10. Jest smutna (Nutella)

Przecież to czuję! A my, psy, tak już mamy, że kiedy nasz człowiek cierpi, to cierpimy razem z nim i chciałybyśmy go pocieszyć. Hej, Sara! Rozchmurz się! Poliżę Cię, i Ci przejdzie!

Psie sympatie! Dlaczego pies jedne psy lubi, a innych nie? + zaskakujaca wiadomość!

Cześć! Pomyślałam sobie, ze będę się starać pisać jeden blog dziennie, jak będę miała czas. Aktualnie niestety mam go mało bo intensywnie ćwiczę do The Voice Kids. Moja klasa o tym nie wie, a dałam im link do tego bloga 🤭, no ale cóż jak nie będę ich zachęcać to raczej nie będą go czytać. No…ale tyle o moim życiu osobistym 😉. Pora przejść do sedna.

Nasze psy, podobnie jak my, mają zarówno kumpli, jak i wrogów. A my mamy na te ich przyjaźnie i animozje pewien wpływ.

Cziko, patrz, tam idzie twój kolega Scoobie! – kto z nas nie mówił czegoś w tym stylu do swojego psa? Miło jest na spacerze spotkać zwierzaka, którego nasz pies zna, lubi i z którym się chętnie bawi. Za to większość właścicieli zazwyczaj trochę nerwowo rozgląda się, sprawdzając, czy nie zbliża się przypadkiem wróg. Pies, na którego widok ich pupil szczeka, warczy, pluje i staje na tylnych łapach, udając, że chce przeciwnika zjeść żywcem. W życiu naszych psów jest tak jak w naszym i trochę złości, i trochę miłości. Od czego zależą te psie sympatie?

Rottweilerka Frela i jej psie sympatie

Gdy moja rottweilerka Frela (po śląsku dziewczyna) miała osiem tygodni, zabrałem ją do znajomych. Był tam golden Lucky, który zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia i w dowód miłości zaczął jej przynosić swoje zabawki, z którymi biegała po całym mieszkaniu. Nawet gdy Frela próbowała go łapać za ogon, Lucky tylko nieruchomiał, dając jej do zrozumienia, że nie jest to jego ulubiona pieszczota. Nie robił jej jednak żadnych przykrości.

Po takich doświadczeniach Frela pokochała wszystkie goldeny i tylko do nich podbiega w podskokach z pełnym zaufaniem. Kiedyś jednak się pomyliła i wzięła za goldena psa nieco podobnego z wyglądu – hovawarta. Ku jej zdumieniu, ten pokazał jej zęby! Frela położyła się więc na grzbiecie, mówiąc w psim języku „jestem małym robakiem”. Od tej pory już wie, że hovawarty to nie goldeny i nauczyła się je bezbłędnie odróżniać.

Jacek Gałuszka – behawiorysta, trener psów

Nieodgadniony wróg

Psy zwracają uwagę na wygląd pobratymców. Nie chodzi o to, że przedstawiciele konkretnych ras nie lubią innych. Za to często zapamiętują konflikt – bójkę, pogryzienie – z udziałem danego zwierzaka i potem jeżą się na widok każdego psa wyglądającego tak jak on.

Są też rasy, których wygląd, postawa czy mimika jest dla innych psów trudna do odczytania. Mówi się, że pobratymcy ich nie lubią. Są to np. psy północy czy azjatyckie szpice, a więc zwierzaki obdarzone też mocnymi charakterami.

Psie sympatie z piaskownicy

Ach, to przyjaciel Reksa z dzieciństwa! – dostrzegamy jakiegoś psa i rozluźniamy się. Konfliktu nie będzie, można podejść. Psie sympatie często zawiązują się w szczenięctwie. Potem wprawdzie okresowo się rozluźniają, np. w czasie dojrzewania i zmian hormonalnych albo gdy samce rywalizują o sukę. A później znów się zacieśniają – czasem trwają całe życie.

Zabawy kontrolowane

Nawet jeśli nie uzyskamy stanu idealnego, warto szczeniakowi czy młodemu psu pokazywać pobratymców, choćby po to, żeby nie zatracił umiejętności porozumiewania się psim językiem i żeby w dorosłym życiu widok innego psa był dla niego czymś naturalnym. Trzeba jednak te spotkania kontrolować: patrzeć, co się dzieje w grupie biegających i kłębiących się u naszych stóp zwierzaków. Psy potrafią doskonale się bawić, wspólnie dokuczając najsłabszemu czy najmłodszemu z grupy.

Taki słabszy psychicznie piesek, gnębiony na spacerach i nie czujący wsparcia ze strony właściciela, nie nawiąże przyjaźni. Wprost przeciwnie – może się nauczyć, że atakowanie pobratymców to jedyna metoda zapewnienia sobie odrobiny spokoju, i będzie uważał za wrogów wszystkie psy.

Dwa psy
fot. Shutterstock

Kto na przyjaciela?

Delikatny, wrażliwy i uległy pies będzie się czuł dobrze w towarzystwie pobratymców o podobnej psychice. Wielkość ma znaczenie drugorzędne: może się trafić trzykilogramowe chuchro o niezwykle dominującym charakterze i manierach rekina ludojada, trzymające inne psy w szachu samym – ciężkim jak ołów! – spojrzeniem.

Z kolei pewny siebie szczeniak w typie „tarana” powinien się spotykać z dorosłymi, mocnymi psychicznie zwierzakami, które będą w stanie dać do zrozumienia rozbuchanemu wyrostkowi, że nie jest pępkiem świata i że w psiej rzeczywistości obowiązują normy, którym się musi podporządkować. Ważne, żeby były to psy nieagresywne i lubiące szczeniaki – wiele dorosłych czworonogów nie przepada za rozbrykanymi malcami i daje temu wyraz, nieraz w dość przykry sposób.

Nie szarp psa, nie ciągnij!

Niereagowanie i pozwalanie, żeby psy same się dogadały, nie jest dobrym pomysłem. Stado psów spotykających się na spacerze tworzy się dość przypadkowo, w zależności od tego, kto akurat jest w parku – nie ma to wiele wspólnego z naturą. Z drugiej jednak strony trzeba uważać z ingerowaniem w początkowe etapy psich znajomości. Często sami nieświadomie prowokujemy konflikty, np. ściągając smycz naszego pupila – przez to jego przód się podnosi, całe ciało napina, a innym psom się wydaje, że to on sam przybiera taką bojową postawę.

Z kolei właściciele psiaków uległych i wrażliwych często zabraniają im pokazywać innym czworonogom oznaki podporządkowania. Te sygnały (czołganie się, przewracanie na grzbiet, podchodzenie z odwróconą głową) ratują skórę uległego psa, ale często drażnią opiekunów: „No już, co się tak czołgasz? Wstań!”. To błąd, trzeba psu na to pozwolić!

Babskie zapasy

Bójki między psem i suką są na ogół niezbyt groźne. Ot, samiec uznaje, że musi trochę zdyscyplinować sukę, która nie okazała mu szacunku, suka karci psa, który był zbyt nachalny. Wszystkim się wydaje, że to samce są największymi agresorami. Rzeczywiście, potrafią być dość hałaśliwe, gdy przechwalają się, kto jest większy i kto rządzi na danym terytorium. Jednak gdy dochodzi do poważnego konfliktu między nienawidzącymi się zwierzakami, to naprawdę niebezpieczne są walki dwóch suk.

Gdy dojdzie do bójki

Jeśli dostrzegamy narastającą wrogość między naszym psem a jakimś innym, nie pozwalajmy jej się rozwijać, ingerujmy już na początku. Gdy czujemy, że sytuacja nas przerasta, poprośmy o pomoc dobrego psiego trenera – czasem godzinna indywidualna lekcja potrafi zdziałać cuda.

Jeśli mimo wszystko dojdzie do bójki, w której nasz pies jest agresorem i pogryzł innego, nigdy nie uciekajmy od odpowiedzialności. Musimy sprawdzić, w jakim stanie jest poszkodowany zwierzak, i w razie potrzeby pokryć koszty szycia oraz dalszego leczenia ran. Życzymy wam, by coś takiego się nigdy nie wydarzyło!

Lepiej dmuchać na zimne!

Jak zadbać o psie sympatie i zminimalizować ryzyko bójki?

"On nic nie zrobi, on chce się tylko przywitać..." - jak sobie radzić z podbiegaczami?

Dbajmy o bezpieczeństwo pupila podczas zabawy
Nie zachęcajmy go, by na widok kolegi spontanicznie do niego biegł. Bo następnym razem zrobi to samo, widząc przyjaciela… po przeciwnej stronie ruchliwej ulicy!

Nie usprawiedliwiajmy agresji naszego psa
Nie mówmy, że inny pies go sprowokował. Lepiej nauczmy go, że szczekanie i szarpanie się na smyczy jest niemile widziane, nawet jeśli przeciwnik zaczął pierwszy.

Nie wierzmy bezkrytycznie innym właścicielom
Nawet jeśli zapewniają, że ich pies jest przyjazny, chce się tylko pobawić i ponoć łatwo nawiązuje psie sympatie. Obserwujmy uważnie jego reakcje i kontrolujmy pierwsze spotkanie z naszym zwierzakiem.

Mam nadzieję, że te rady się wam przydadzą.

xoxo

Fantastyczne Zwierzęta🦄🐉

Hejka Kochani! Dzisiaj odbiegnę trochę od moich tradycyjnych postów o zwykłych zwierzakach, i przejdę razem z Wami – (jeśli uczynicie mi ten zaszczyt i przeczytacie tej wpis) do Fantastycznych Zwierząt (nawiasem mówiąc, nie, nie chodzi o powieść J.K. Rowling ,,Fantastyczne Zwierzęta i Jak je znaleźć”), a co do tego pytania to znaleźć je bardzo łatwo i mam nadzieje, że ten blog wam w tym pomoże 🙂. Jest wiele fantastycznych zwierząt, powiedzmy gryfy, jednorożce, smoki, a nawet lwy! Te zwierzęta  są czasem więzione, np. w cyrkach bądź w ZOO (mi się to nie podoba, znacznie wolę rezerwaty, gdzie zwierzęta czują się jak u siebie). Jeżeli ktoś był na ,,Jak wytresować smoka 3” -WŁAŚNIE LECI W KINACH, to jest tam kawałek o ukrytym świecie smoków, który mnie bardzo zafascynował! 🙈 No to by było tyle, ale mam nadzieje ze wam się ten wpis spodoba, i wtedy będę kontynuować pisanie na ten temat. Piszcie w komentarzach co macie w domu związanego z fantastycznymi zwierzętami (ja mam dużo rzeczy, między innymi piżamę kigurumi tęczowy unicorn 💜), Piszcie też koniecznie czy wy wierzycie w fantastyczne zwierzęta i o jakich jeszcze mogłabym napisać oprócz o lwach, jednorożcach, gryfach i smokach.

💋 💋 

xoxo

unicorn

 

Dlaczego kot nie zjada zabitej ofiary?#kociekawostki

Heeej! Tak, mam dzisiaj wielką wenę 😇. Chciałam poruszyć temat , który mnie bardzo zainteresował…Zobaczycie jaki.

Koty nie cieszą się najlepszą reputacją, jeśli chodzi o ochronę środowiska naturalnego i rodzimej przyrody. Niektórzy ekolodzy chcą je pozamykać w domu, bo zabijają wiele gatunków. To prawda, kot zabija i robi to nie tylko z głodu.

 

Koty są znakomitymi myśliwymi. Natura wyposażyła je we wszystkie niezbędne narzędzia, by polowania kończyły się sukcesem. Doskonały słuch, świetny węch, dobry wzrok – wszystkie kocie zmysły są przygotowane do tego, aby zdobywać pożywienie. Jednak najważniejszym czynnikiem, który popycha koty do łowów, nie jest głód, a… instynkt! Przez instynkt kot zabija nawet wtedy, gdy nie jest głodny.

Drapieżny kot

Koty nie cieszą się najlepszą reputacją, jeśli chodzi o ochronę środowiska naturalnego i poszanowania dla innych gatunków. To drapieżniki i ich ulubionym celem są gryzonie, ptaki, jaszczurki… No cóż, to najbardziej odpowiedni pokarm dla mruczków. Ich organizm idealnie przystosował się własnie do tego rodzaju pożywienia. Jednak czasami koty zabijają swoją ofiarę nie po to, by ją zjeść… To jeszcze bardziej nadszarpuje zdanie kocich przeciwników na ich temat. Więc po co? Czemu to robią?

Dlaczego kot zabija ofiary, a potem ich nie zjada?

  • Kot zabija dla zabawy
    Dlaczego kot męczy upolowane myszy? To wcale nie jest kwestia okrucieństwa - Koty.pl

Koty nie zawsze zabijają po to, by się najeść. Znane są zachowań, które dla innych mogą wydawać się dość „niehumanitarne”, na przykład zabawa na wpółżywymi myszami. Sama obecność ofiar, wraz z towarzyszącymi im zapachami i ruchami, wprawia kota w myśliwski nastrój. W domu przecież koty też polują na zabawki, mimo że nie mają możliwości ich zjedzenia. Instynkt łączy się tu z rozrywką i okazją do aktywacji ciała i zmysłów.

  • Kot zabija, by uczyć swoje potomstwo

Koty często przynoszą ofiary swojemu potomstwu, by szlifowały na nich swoje zdolności myśliwskie. By nauka miała sens i była efektywna, ofiary muszą być żywe. Jak bowiem kocięta mają łapać cel, jeśli ten nie będzie uciekał? To prawda, że to zachowanie może wywoływać w ludziach poczucie, że koty są okrutne. Ale jest ono całkowicie uzasadnione – uczy maluchy czegoś najważniejszego – sztuki przetrwania.

  • Kot zabija na później

Czasami koty polują, bo po prostu nadarzyła się ku temu doskonała okazja. Grzechem byłoby z niej nie skorzystać! A że w brzuszku akurat nie burczy, to mruczek postanawia zostawić łup na później. To głównie dlatego nasz pupil przynosi nam „niespodzianki” do domu. To doskonałe miejsce na ukrycie swojego łupu.

kot i mysz

Siła instynktu

Również koty karmione najwyższej jakości karmą nie wyzbędą się swojego instynktu łowczego. Jest on tak głęboko zakorzeniony w kocich genach, że przypuszczalnie nie zmienią tego nawet kolejne tysiące lat ewolucji. Wydaje się, że tylko wtedy, gdy ofiara jest szczególnie smaczna, dobrze nakarmiony kot może ją zjeść. Jeśli zatem nie chcemy, aby nasz mruczek siał spustoszenie w mysich norkach i w ptasich gniazdach – nie powinniśmy wypuszczać go na dwór.

Ta separacja apetytu od instynktu łowieckiego dla wielu osób jest czymś trudnym do zaakceptowania. Jednak to właśnie ta cecha sprawiła, że koty stały się ulubieńcami rolników. Dzięki temu ich zbiory były dobrze chronione. Ludzie nie mają prawa źle oceniać kota za bycie tym, kim jest i za to, jak funkcjonują jego instynkty. To właśnie one tak doskonale przystosowały go do życia i sprawiły, że jest dziś tu, gdzie jest.

Jezeli jesteście ciekawi jak pisze te blogi w takim tempie to pisze to na komputerze a cześć materiałów mam już przygotowanych wcześniej (np. Zdjęcia) co bardzo ułatwia mi pracę. Zachęcam do zajrzenia na blog @melisanek jak jesteście kociarzami 🙃

Cieplusio pozdrawiam 🦄

Unicorn🦄